Dodano 13/11/2017

Żagle to najlepsze lekarstwo na jesienną chandrę [wywiad]

Bogusław Maciaś  zdradził swój sposób na jesienną chandrę. Z prezesem Wawel Service rozmawiamy o tym, jak wyzwalać serotoninę, kiedy w Polsce brakuje słońca.

 

Jesień w pełni. Szaro, smutno i pada…

Takie są uroki życia w Polsce. Nie zmienimy tego. Dlatego musimy latem naładować się sporą ilością energii, żeby starczyło nam sił na radzenie sobie z jesienną chandrą.

Ale jak to zrobić?

Latem mamy wiele możliwości. W Polsce naprawdę jest co robić. Ja kocham żagle, więc baterie ładuję nad Jeziorem Czorsztyńskim. Nasza firma wybudowała tam niedawno Osadę Czorsztyn. Razem z żoną kupiliśmy jeden z domków. Uważamy, że była to jedna z najlepszych życiowych decyzji. To nasze ulubione miejsce w Małopolsce. Stosunkowo blisko od Krakowa, a jaki spokój i cisza…

To, że blisko to chyba nie jedyna zaleta osady?

Okolica jest piękna. Pieniny z Trzema Koronami i Sokolicą, spływ przełomem Dunajca, ruiny zamków i w końcu Jezioro Czorsztyńskie. Człowiek steruje żaglem, czuje wiatr we włosach, spogląda na góry. Czego można chcieć więcej?

I to daje powera na cały rok?

To, że uprawiamy sport i jesteśmy aktywni wpływa na naszą ogólną kondycję. Nie można zaprzeczyć, że jeśli czujemy się dobrze w swoim ciele to mamy w sobie więcej pozytywnych emocji, wzrasta nasza samoocena. A przy tym jesteśmy bardziej wydajni, mamy lepszą odporność, znika napięcie i stres. Same plusy.

Fizycznie rzeczywiście, ale jak to wpływa na nasz umysł?

Jak każde zdjęcie z wakacji. Tęsknimy za słońcem, przygodą, endorfiną. Dlatego uruchamiamy wyobraźnię, przywołujemy wspomnienia, cieszymy się tym, co przeżyliśmy i mamy ochotę na więcej.  Wie Pani, kiedy najczęściej planujemy urlop? Kiedy szaro-buro, zimno i smutno. Perspektywa spełniania marzeń i realizacji własnych pragnień jest najlepszym lekarstwem na chandrę.

 

Więcej o Osadzie Czorsztyn tutaj.

 

 

Czytaj również

Zapraszamy 18 i 19 listopada w godzinach 10-14

Czytaj więcej

Zobacz również