Dodano 30/05/2017

MdM nakręcił rynek kredytów hipotecznych. To ostatni taki boom?

Bankowcy zacierają ręce. Od stycznia do końca marca sprzedali ponad 50,2 tys. kredytów mieszkaniowych. To o niemal 20 proc. więcej niż kwartał wcześniej. Łączna wartość nowo udzielonych kredytów – 11 mld zł – wzrosła w ciągu kwartału o 12,6 proc.

Już dawno nie pożyczaliśmy aż tyle. Sukces wydaje się tym większy, że pierwsze trzy miesiące roku na rynku hipotek są zwykle najsłabsze. – 20-proc. wzrost liczby udzielonych kredytów był u nas niespotykany od czasu boomu w latach 2006–2008, a potem od okresu odreagowywania rynku na kryzys subprime w 2010 roku – komentuje Krzysztof Pietraszkiewicz, prezes Związku Banków Polskich (ZBP).

Z dopłatami, za gotówkę

Tak dobre wyniki to efekt wyścigu po dopłaty do kredytów w ramach dobiegającego końca programu „Mieszkanie dla młodych". Na początku roku klienci pogalopowali do banków, zasypując je wnioskami o dofinansowanie. Pula na ten rok wyczerpała się już w styczniu.

W kwietniu nie było już śladu po pieniądzach na 2018 rok, które były do wzięcia już w roku 2017 (druga pula będzie odblokowana w styczniu przyszłego roku).

– Klienci ruszyli do banków, szukać szczęścia w „MdM", co doprowadziło do zamieszania na rynku kredytowym – mówi Jacek Furga, prezes Centrum Prawa Bankowego i Informacji, przewodniczący Komitetu ds. Finansowania Nieruchomości Mieszkaniowych ZBP. Według niego pomimo tak spektakularnych wyników sektora bankowego w pierwszym kwartale, ten rok na rynku kredytowym nie będzie lepszy niż poprzedni. Biorąc już bowiem pod uwagę cztery miesiące roku, liczba udzielonych kredytów wzrosła tylko o 4 proc.

Jacek Furga zauważa też, że choć umów kredytowych w pierwszym kwartale tego roku było więcej, to średnia wartość zobowiązania kredytowego spadła o ponad 6 proc., do niespełna 220 tys. zł.

Na rynek mieszkaniowy wciąż płynie gotówka. Jak podają deweloperzy, za własne pieniądze jest kupowanych nawet 60–70 proc. mieszkań na poszczególnych osiedlach.

Alternatywa dla lokat

Adrian Potoczek, dyrektor ds. sprzedaży w firmie deweloperskiej Wawel Service, szacuje, że nawet co trzeci kupowany lokal ma trafić na rynek najmu. – Zakup nieruchomości to atrakcyjna alternatywa dla lokat – wyjaśnia dyrektor. – Z drugiej strony rekordowo niskie stopy procentowe wpływają na zdolność kredytową klientów. Coraz więcej osób może sobie pozwolić na mieszkanie, na co wpływ mają także rosnące zarobki – dodaje.

O ogromnym wpływie inwestorów na rynek mieszkaniowy mówi także Marcin Jańczuk, ekspert sieciowej agencji nieruchomości Metrohouse. – Obraz tego rynku jest kreślony transakcjami inwestycyjnymi, niezależnie, czy pytamy o to pośredników z Trójmiasta, Wrocławia, Krakowa czy z Warszawy – opowiada Jańczuk. – To inwestorzy wyznaczają nowe trendy. Dziś kupowane są także duże lokale, które do tej pory były poza głównym obszarem poszukiwań.

Z analiz Metrohouse wynika, że mieszkania za gotówkę kupują przede wszystkim inwestorzy debiutanci. Ci bardziej doświadczeni, mający już jakiś portfel nieruchomości, często wspierają się kredytem – w mniejszym lub większym stopniu.

– Inwestowanie w mieszkania jest postrzegane jako stosunkowo bezpieczny sposób lokowania kapitału, w przeciwieństwie do innych zawiłych instrumentów finansowych, których konstrukcji nie są w stanie wytłumaczyć nawet sami sprzedawcy – komentuje Marcin Jańczuk.

Nie brakuje też chętnych na mieszkania luksusowe. Ron Ben Shahar z Angel Poland Group podkreśla, że przybywa w Polsce osób zamożnych, które kupują nieruchomości premium.

Inwestycyjny rozmach

Producenci mieszkań nie mają więc powodów do narzekań. Rynek deweloperski jest rozgrzany do czerwoności. Do oferty trafiają kolejne osiedla, także luksusowe. Końca tej budowlanej ofensywy nie widać. – Branża nie zwalnia tempa. Firmy zapowiadają kolejny rekordowy rok – mówi Jacek Furga. Ekspert wskazuje, że w pierwszym kwartale tego roku (w stosunku do pierwszego kwartału ubiegłego roku) liczba wydanych pozwoleń na budowę wzrosła o ponad 42 proc., a liczba rozpoczętych budów – o niemal 29 proc.

Ten inwestycyjny rozmach i duża podaż mieszkań zapobiegają wzrostowi cen lokali na rynku pierwotnym.

Średnie ceny, jak wynika z raportu AMRON/SARFiN, są w miarę stabilne. Ze względu na limity w „MdM" deweloperzy, choć rzadko, decydowali się nawet na obniżki cen transakcyjnych.

W Warszawie średnia transakcyjna cena mkw. lokalu w pierwszym kwartale tego roku wyniosła 7,6 tys. zł. Rok wcześniej było to 7,4 tys. zł. W Krakowie przeciętne ceny mieszkań wzrosły z 6,1 do 6,3 tys. zł za mkw., a w Łodzi z 3,6 do 3,7 tys. zł za mkw.

Trafiające na rynek najmu nowe mieszkania systematycznie podnoszą standard oferowanych lokali. W ślad za tym idzie wzrost czynszów. W Warszawie średnie stawki najmu wzrosły w ciągu roku z 1,4 do 1,5 tys. zł, we Wrocławiu z 1,3 do 1,5 tys. zł, a w Gdańsku z niepełna 1,3 do 1,4 tys. zł.

Więcej na: rp.pl

Czytaj również

Czytaj więcej

Zobacz również